zdrawkoPETA(aka Zdrawko_K)- wychowała go ulica, a dokładnie Ulica Sezamkowa. Chciał być wielki, żółty i brzydki jak Wielki Ptak. choć do Bułgarii nigdy nie dotarł to już jako gówniarz zapisał sie w annałach rock'n'rolla, przewracając się na mandolinę ojca, która po tym fakcie została wyrzucona. W ten prosty sposób, mając już niespełna rok wiedział co chce robić dalej - przyjmować węgięrską pozę.Jak donoszą nasi reporterzy Fakt ten sprawił, że po powrocie z plantacji ogórków w Niemczech zabrał się ostro do roboty i korzystając z rady, która brzmiała: "- ćwicz chłopaku, ćwicz" doprowadził swoje umiejętności do przeciętności. Z resztą członków Voo-Ya Phasera spotkał się dzięki pomocy popularnego serwisu randkowego. Liczył na coś więcej, jednak wspólnie zdecydowali, że lepiej zostać przyjaciółmi. Obecnie przygotowuje się do lotu na Jowisza. Jego druga ulubiona część ciała to mózg. Rozmiar buta: lat 12, kolor oczu:metrpięcdziesiąt. Zatrudniony sezonowo przy wypasie karpia.

Dr Gibberstein - taki z niego doktór jak i ksiądz. Pierwsze lekcje gry na hinduskich kaloryferach jeżdżących do góry brzuchem odbierał juz w wieku...to znaczy odbierałby, gdyby rodzice go zapisali do szkoły księdza Klimuszki. Niestety nie udało się to z powodu nie istniejących wówczas wind jeżdżących po skosie, a innej drogi nie było. Cóż mu pozostało poza piciem kakao? Popadł w depresję i zaczął interesować się ciężką muzyką takich zespołów jak Fasolki czy Piccolo Coro Del Antonio (czy jak to to się nazywało?). Niestety to nie wystarczało, więc cale wakacje roku pańskiego 1366 przyszłej ery młócił jedną, jedyną kolędę jaką potrafił zagrać na starych organach o "kościelnym brzmieniu". Niestety wszyscy wokół się wściekli z nastaniem jesieni i organy wylądowały...w sumie do tej pory nie wiadomo gdzie (może na Jowiszu). Tak rozpoczęła się era gry na bałałajce, która jak wszyscy wiedzą -  a może i nawet nie. Gitara nie dla niego była, nawet w disco polo grali na gitarach i uznał że to obciach. Pokąsany przez surykatkę zdał się na swoje nie do końca zdrowe zdrowie psychiczne i został wcielony w szeregi Voo-Ya Phasera. Na co dzień można o nim... Nie można o nim przeczytać nigdzie. Mieszka z niedźwiedziem grającym na bałałajce i je zdecydowanie za dużo karmy dla chomików, za co co chwilę przeprasza.

Janek - wykluł się z piwnicy andergrandowych wpływów punk-kory. Kiedy mama kazała mu sprzątać resoraki, słuchał śpiewu Soykaki. Marzył zawsze o byciu piratem, co zaprowadziło go do dwulicowego świata kaliBrowego misterium. Kiedy skończyły mu się świeczki, zapalił światło i odchrząknął. To była jego pierwsza autorska piosenka. Po pewnym czasie ludzie zaczeli doceniać jego kunszt. Poznał wpływowe persony, wtopił się w otoczenie artystycznego społeczeństwa. Kiedy Peta napisał do niego list miłosny, nie mógł się oprzeć, popędził na miejsce spotkania. Okazało sie, że to misternie przygotowany plan próby Voo-Ya Phasera.  W chwili obecnej organa ścigania nie posiadają pełnych danych co do miejsca jego pobytu, a zauważyć należy, że jest ścigany przez 7/8 stanu Whiskas za próbe, albo dwie. Zapowiadał powrót w krótkim stroju. Wiek: tak na oko, Kalkulator: spoko- liczy do czterech Lucyfer: nie zna go.

Michał - Swoją przygodę z koszykówką rozpoczął dosłownie 'sześć stóp pod ziemią' - pracując w kopalni Bobrek w Bytomiu. Tam jego niecodzienne zdolności strzeleckie zauważył i docenił sam Andrzej Supron - legenda polskiego zapaśnictwa. Lata treningów pod okiem innego doświadczonego fachowca - Antoniego Piechniczka - zaowocowały angażem do kultowego quasi-przygodowego serialu realizowanego na francuskiej Korsyce: "Aniołki Henry'ego Dubois". Obecnie Michał kończy obronę pracy maturalnej, w wolnych chwilach zajmuje się udoskonalaniem pary wodnej oraz działalnością wydawniczą - skupioną głównie na wypuszczaniu na rynek sfałszowanych książek telefonicznych.  

Reasumując więc,  gramy następującym w składzie :
Michał - bum, bum, bam
Gibber - brzdęk, bziuuum
Janek - dżdżdż, łała, a-a-a
Peta - 
dżdżdż, grrr, 0-0-0

No i tak, zdarzyło nam się kiedyś być częścią separatystycznej bojówki juicy jews.

jamDickens